Zaznacz stronę

Wcześnie rano 17go września 2011 rozpoczęła się nasza kolejna wycieczka zorganizowana przez Towarzystwo Przyjaciół Bystrej. Tym razem naszym celem były południowo-wschodnie okolice Polski, a mianowicie Dolny Śląsk. W planie było zwiedzanie kościoła w Świdnicy, zamku Książ, kopalni złota w Złotym Stoku oraz fortu w Srebrnej Górze. Autobus mknął przed siebie, a humory nas nie opuszczały ani na chwilę.

Po kilku dobrych godzinach jazdy wysiedliśmy w Świdnicy, gdzie podziwialiśmy wyjątkowy ewangelicki kościół Pokoju pw Trójcy Świętej. Ów kościół był jednym z trzech kościołów pokoju, po obiektach w Głogowie i Jaworznie, które powstały na mocy Pokoju Westfalskiego, kończącego wojnę trzydziestoletnią. Miał być symbolem pojednania ze strony Niemiec, mimo to traktowano całe przedsięwzięcie, jako wymuszony akt tolerancji. Dlatego też budowę kościoła ograniczono wieloma warunkami między innymi: nie mógł mieć dzwonnicy, nie mógł swoją bryłą przypominać budowli kościelnych oraz miał zostać wykonany z materiałów nietrwałych (drewna, słomy, piasku i gliny). Kamień węgielny pod budowę kościoła w Świdnicy położono 23 sierpnia 1656 roku, a dwa lata później obyło się w nim pierwsze nabożeństwo. W 1708 roku dzięki wojnie północnej sytuacja ewangelików uległa znacznej poprawie, co zaowocowało postawieniem obok kościoła dzwonnicy i szkoły ewangelickiej (oba budynki zachowały się do dziś). W 1989 roku wspólnie modlili się tutaj premier Polski Tadeusz Mazowiecki i Kanclerz Niemiec Helmut Kohl. W roku 2001 kościół wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Kościół wybudowano w systemie szachulcowym, postawiony na planie krzyża, posiada cztery piętra, które pozwalają na pomieszczenie około 7500 osób. Do wyjątkowo cennych elementów wnętrza należą ołtarz i ambona.

Ołtarz powstał z okazji stulecia kościoła w 17523roku. Nad mensą ołtarzową umieszczona jest niewielka płaskorzeźba przedstawiająca Ostatnią Wieczerzę. W centrum znajduje się Chrzest Chrystusa oraz postaci Mojżesza, arcykapłana Aarona oraz apostołów Piotra i Pawła. Powyżej, na sześciu kolumnach korynckich spoczywa fryz z napisem Dies ist mein geliebter Sohn, an dem ich Wohlgefallen habe (To jest syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem). Pośrodku, na wysokości fryzu, alegoria Ducha Świętego w postaci gołębicy. Powyżej, pod baldachimem, złoty trójkąt, otoczony promieniami, z hebrajskimi alegoriami Boga Ojca. Na szczycie ołtarza, na księdze z siedmioma pieczęciami, stoi baranek z chorągwią.

Barokowa ambona pochodzi z 1729 roku, schody są zdobione scenami biblijnymi Zesłanie Ducha Świętego, Golgota i Raj. Na balustradzie znajdują się rzeźbione alegorie Wiary, Nadziei i Miłości. Nad drzwiami do ambony umieszczona jest rzeźba Jezusa Dobrego Pasterza. Uwagę przykuwają również przepiękne organy, bogato zdobione empory oraz malowidła naścienne.

Naszym kolejnym celem był zamek Książ (zwany dawniej Furstenstein), który położony jest w niedalekiej odległości od Świdnicy i jest trzecim, co do wielkości kompleksem zamkowym w Polsce. Zamek został wybudowany w XIII w przez Bolka I i od tego czasu często przechodził z rąk do rąk, należał do różnych państw i był niszczony podczas licznych wojen. W 1941 roku znalazł się w posiadaniu III Rzeszy i został przekształcony w siedzibę stanu. Po zakończeniu wojny budowlę zdewastowały stacjonujące w niej wojska radzieckie. Zwiedzaliśmy barokowe salony: zielony, biały, chiński, barokowy, salę gier oraz reprezentacyjną Salą Maksymiliana. Obejrzeliśmy również tajemniczą skałkę szczęścia. W czasie II wojny Światowej najstarsze sale zamku przebudowano w ramach realizacji tajemniczego projektu hitlerowskich Niemiec pod kryptonimem „Riese” (olbrzym). Przeszliśmy się wydrążonym pod zamkiem tunelem, który sięga na głębokość 15 metrów. Po prawie 100 metrów wąskiego korytarza doszliśmy do niedokończonej, tajemniczej klatki schodowej. Po wyjściu na powierzchnię spacerowaliśmy tarasami zamku. W parku podziwialiśmy okazy starych drzew, a zabytkowa aleja lipowa zaprowadziła nas pod Kaplicę Grobową Hochbergów. Zaraz obok znajdował się taras widokowy, skąd roztaczał się przepiękny widok na zamek Książ położony na wysokiej skale oraz wąwóz Pelcznicy. Stąd już, po dniu pełnym atrakcji, udaliśmy się do hotelu Warszawianka w Rzeczce, gdzie odbyło się ognisko połączone z pieczenie kiełbasek.

Następnego dnia skoro świt udaliśmy się do Twierdzy Srebrnogórskiej, która jest największym tego typu obiektem w Europie. Wzniesiona w latach 1765-77 w celu obrony zdobytego przez Prusy Śląska. Całość składa się z sześciu fortów i kilku bastionów. Obiekt ten posiadał 151 pomieszczeń fortecznych rozmieszczonych na trzech kondygnacjach. Do pięciopoziomowych kazamat prowadzi osiem bram. Ogromne magazyny, studnia, zbrojownia, kaplica, więzienie, szpital, piekarnia, browar, warsztaty rzemieślnicze i prochownia czyniły fort całkowicie samodzielnym i samowystarczalnym. Kompleks położony jest na dwóch wzniesieniach: Forteczna Góra (686 m npm) i Ostróg (627 m npm). Lata świetności twierdzy trwały do 1800 roku, w tym samym roku fortyfikację odwiedził ówczesny ambasador USA, John Adams. W czasie II Wojny Światowej znajdował się tutaj karny obóz jeniecki dla polskich oficerów. Więziono tutaj łącznie ponad 300 osób w tym m.in. dowódcę Obrony Wybrzeża z 1939 r. – kontradmirała Józefa Unruga oraz komandora Stefana Frankowskiego. Twierdza Srebrnogórska została uznana za Pomnik historii rozporządzeniem Prezydenta RP z dnia 14 kwietnia 2004 roku. Nasz przewodnik okazał się miłośnikiem twierdzy i z pasją opowiadał nam jej historię, jak również zaprezentował nam widowiskowe strzelanie z armaty i z broni.

Następnie udaliśmy się do Złotego Stoku, który jest najstarszym ośrodkiem górniczo-hutniczym w Polsce. Pierwsze wzmianki pochodzą z X wieku, kiedy rozpoczęto wydobywanie złota w tych rejonach. Na początku XVI wieku przypada szczytowy rozkwit górnictwa i hutnictwa złota oraz samego miasta. O gwałtownym rozwoju górnictwa świadczy zainteresowanie się nim najpotężniejszych wówczas w Europie domów handlowych i spółek górniczo-hutniczych Fuggerów, Turzonów, Welsów, Imhoffów. W 1529 roku w Złotym Stoku było czynnych 145 kopalń i kilkanaście małych hut. Dwadzieścia lat później liczba kopalń wzrosła do 190, ilość wydobywanej rudy przekraczała 30000 t, a roczna produkcja złota osiągnęła 60 kg, co dawało około 8% produkcji złota w Europie. W XVI wieku aptekarz Hans Scharffenberg rozpoczął wydobycie arsenu i rozwinął produkcję arszeniku. Dopiero w 1960 roku zamknięto ostatnią kopalnię złota, tym samym skończył się prawie 700 letni okres działalności górniczej w Złotym Stoku.

Dziś zwiedzanie Kopalni Złota zapewnia ogromną ilość wrażeń i rozpoczyna się w sztolni Gertruda. Z nazwą sztolni wiąże się legenda. Dawno temu w kopalni złota nastąpił potężny zawał, pod którym zginęło 4 górników. W ówczesnych czasach o podjęciu akcji ratowniczej decydował właściciel kopalni. Ten jednak stwierdził, że nie zależy mu zupełnie na udrażnianiu tej części kopalni, ponieważ miejsce to należało już do wyeksploatowanych. Wtedy to Gertruda żona jednego z zasypanych górników, postanowiła sama dotrzeć do miejsca katastrofy i uratować swojego ukochanego męża. Z pochodnią pogrążyła się w kopalnianych labiryntach. Mijały dni, ale Gertruda nie wychodziła… Prawdopodobnie zabłądziła w chodnikach Złotostockiej Kopalni i została tam już na zawsze. Fakt ten odnotowano nawet w kronikach miejskich. Później górnicy często opowiadali, że gdy któryś z nich zabłądził, w kopalni słychać było dziwne odgłosy kroków. Zbłąkany górnik biegł w stronę odgłosów, które ostatecznie doprowadzały go do wyjścia. Nigdy jednak nikomu nie udało się zobaczyć tajemniczej osoby, wyprowadzającej górników. Mówiono wtedy, że to dobry duch Gertrudy przyszedł z pomocą i uratował górnika.

Część chodników została zalana wodą na skutek wybudowanej nieopodal tamy. Trasę kopalni przebyliśmy pomarańczowym pociągiem. W bocznych chodnikach, pełniących dawniej funkcję magazynów materiałów wybuchowych, wyeksponowano dawne narzędzia górnicze oraz piec muflowy, w którym wytapiano złoto. Urządzono tu także laboratorium alchemika Schärfenberga, gdzie wysłuchaliśmy opowieści o produkcji arszeniku. Przebyliśmy Chodnik Śmierci, a każdy z nas zachwycił się wspaniale podświetlonym, jedynym w Polsce, podziemnym ośmiometrowym wodospadem. Na zakończenie obejrzeliśmy Muzeum Przestróg, Uwag i Apeli, czyli kolekcję tabliczek związanych głównie z przepisami BHP, z uwiecznionymi najróżniejszymi hasłami, instrukcjami i ostrzeżeniami. Część z nich wywoływała salwy śmiechu „Nie rzucaj młotkiem, będąc na rusztowaniu” lub bardziej ambitne „Co zrobiłeś dzisiaj dla obniżenia kosztów własnych???”

I tutaj zakończyło się nasze zwiedzanie atrakcji Dolnego Śląska. Czekała nas już tylko droga do domu.